Sposoby definiowania norm moralnych

Taki pogląd cechuje wielu socjologów. Oto nader charakterystyczna pod tym względem wypowiedź H. T. Christensena (1972): „Naukowiec nie może jako naukowiec objaśniać żadnych zasad moralnych, gdyż tym samym przekroczyłby swoje kompetencje. Może on co najwyżej wskazywać na zasięg (Tragweite) jakiegoś problemu i w ten sposób dostarczać niezbędnych informacji dla racjonalnych i odpowiedzialnych procesów podejmowania decyzji”. I gdzie indziej: „Jeśli chodzi o określenie pozycji (różnych zachowań) zajmowanej w hierarchii wartości, naukowiec musi pozostać neutralny. Chociaż, oczywiście, ma on własne przekonania moralne i sądy o wartości, to jednak jako naukowiec musi być w zagadnieniach moralnych niezaangażowany (unparteisch)’’. W takim ujęciu sprawy „naukowiec” dostarcza materiału i informacji dla „nienaukowców”, którzy podejmują decyzję, dokonują wyboru norm i ich sformułowania itd. Jest to jedna z przyczyn tego, że wychowanie seksualne niewiele otrzymuje pomocy od nauk empirycznych, bo to, co budzi u wychowawców najwięcej niejasności i niepokoju, pozostaje programowo poza zasięgiem naukowych zainteresowań naukowców.

Istotną cechą wszystkich omawianych tutaj sposobów definiowania norm moralnych, które czyni się podstawą wychowania seksualnego, jest ich w gruncie rzeczy arbitralny i autorytatywny charakter. Wynika to, jak się zdaje, z samej istoty normatywności, która musi być arbitralna i autorytatywna, dlatego też trudno mówić o tej cesze ustalanych dla wychowania norm moralnych jako o zarzucie czy mankamencie. Z tych samych jednak powodów trudno mówić o naukowej bezspomości czy niepodważalności każdego zestawu norm w tym sensie, w jakim bezsporne są twierdzenia matematyki czy prawa fizyki.

Formalne odwołanie się do naukowego źródła ustalanej i propagowanej normy moralnej

Tak np. postąpili autorzy Tez zachodnioniemieckiego Towarzystwa Pro Familia, którzy jawnie i wyraźnie odwołali się do dwóch dzieł wydanych drukiem wcześniej (A. Comforta Se.r in Society i zbiorowego Für eine Revision der Sexualpädagogik) oraz do dokumentu ONZ „Deklaracji Praw Człowieka” i na podstawie tych trzech źródeł sformułowali swój pogląd na wychowanie seksualne i jego główne zasady moralne. Przy tego typu postępowaniu milcząco się zakłada, iż autorzy dzieł źródłowych przeszli już poprzednio całą drogę naukowego dochodzenia do prawdy, i na tej zasadzie bierze się od nich gotowe wnioski, które beż dalszego dowodzenia podaje się wychowawcy jako wytyczne do pracy. Niebezpieczeństwo, jakie tutaj grozi, polega na tym, że można znaleźć inne dzieła, nie mniej godnych zaufania autorów, którzy poddając analizie dane tych samych nauk szczegółowych mogą dojść do wniosków moralnych całkowicie odmiennych.

Niewygoda takiego postępowania dla wychowawcy polega na tym, iż nie otrzymuje on w takim dokumencie argumentów przemawiających za takim, a nie innym ocenianiem moralnym różnych zjawisk seksualnych i nie może posłużyć się nimi w dyskusji z wychowankami. Z interesującego nas tutaj punktu widzenia ‚.naukowości” można tej metodzie zarzucić to, iż całkiem nienaukowy moment dowolności kryje się w wyborze dzieł i dokumentów pochodzących z różnych źródeł, które czyni się formalną podstawą własnych poglądów etycznych.

Wykazanie zgodności proponowanej normy z wartościami przyjętymi jako „pierwotne” i dzięki temu nie wymagającymi dowodzenia ‚

Zostaw Komentarz

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>